bezkształtne dni nabrały wyrazu

gdy zamieszkał w niej

a ona w nim

 

w szeptach nocy

leczyli ukryte cierpienia

wiecznych rozstań

 

one

kazały kochać i cierpieć

 

ona to nie iluzja

on to nie chora wyobrażnia

 

oni 

to światełka na końcu tunelu

 

to małe rozbłyski

niczym na granicie nieba

gwiazdy zapomnienia

 

to świetliki nadziei

co zamieszkały w nich

ratując od bezsensu